Na początku muszę tu napisać , że w ubiegłym tygodniu byłam z koleżanką na kijkach. Ustaliłyśmy sobie, że choćby nie wiadomo co, raz w tygodniu pójdziemy na spacer.Mam nadzieję , że wytrwamy w tym postanowieniu.
A teraz już o naszej wyprawie.
Trasa:
Świebodzin- Chociule- Rudgerzowice- Osogóra - Świebodzin.
Mimo ,że na dworze było
10 °C ośmioro z nas postanowiło jechać.
Wczorajsza wyprawa była wyjątkowa, ponieważ jechaliśmy do naszej koleżanki z sekcji turystycznej.
Gdy wyjeżdżaliśmy ze Świebodzina na niebie świeciło słońce.
Po drodze było jednak różnie.
Chwilami robiło się prawie ciemno .
Wiatr rozdmuchiwał czarne chmury i znów świeciło słońce.
Tylko raz zatrzymaliśmy się po drodze ,żeby zrobić zdjęcie.
Przejechaliśmy Chociule i Rudgerzowice .Dojeżdżaliśmy do Osogóry. Zastanawialiśmy się ,czy trafimy do naszej koleżanki.
Okazało się ,że Jagoda wyjechała po nas .
Pilotowała nas aż do swojego gospodarstwa.
Na miejscu od razu rozpaliła ogień.
Od którego biło miłe ciepełko.
Lila ogrzewała się.
Janeczka musiała pomóc mi w rozplątaniu supełka.
Pani domu przygotowała prawdziwą ucztę.
Obok ciasta i kawy dostaliśmy kiełbaski do upieczenia w ognisku.
Andrzej przygotował dla każdej z nas kijki,
Jak zwykle rozbawieni.
Wala poprawia dzieło Andrzeja.
Ja też już mogę iść do ogniska.
.
Mieliśmy prawdziwą frajdę w pieczeniu kiełbasek
.
Podczas jedzenia mieliśmy towarzystwo..
Już najedzone pomrukiwały zadowolone.
Muszę powiedzieć ,że nasza biesiada trwała krótko,ponieważ panie odkryły ogródek właścicielki.
Ogród pełen kwiatów.
Jesień w pełni a tu jeszcze tak kolorowo.
Niektóre tak piękne ,że napatrzyć się nie można.
Kwitną jeszcze róże.
Panie zachwycone różnorodnością kwiatów, zaczęły zbierać nasiona, urywać szczepki.
Właścicielka ,szczera kobieta , przyniosła nawet łopatę i podzieliła się czym mogła.
Nasze ogrodniczki wrócą do domu z pełnymi siatkami.
Jeszcze kilka zdjęć.
Gdy wyszliśmy z ogrodu zobaczyliśmy jak nasi współbiesiadnicy kończą posiłek.
Czas wracać do domu.
Przed samym wyjazdem jeszcze krótka sesja zdjęciowa.
Jadzia odprowadziła nas.
Na dworze coraz zimniej,być może to nasza ostatnia wyprawa przed wiosną.