poniedziałek, 14 lipca 2014

Wyprawa rowerowa 11/2014r - Leniwka

Tak się składa ,że w tym roku nie biorę udziału w każdej wyprawie. Wczorajsza  to jedenasta  naszej grupy, a moja dziewiąta.
                                                  Prowadził nas pan Leszek.

Trasa: Świebodzin- Kupienino-Ojerzyce- Szczaniec-Myszęcin-Leniwka-Świebodzin( 32km.).

                                Pierwszy przystanek w Kupieninie.
                                
  Po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej.
                                   Minęliśmy kościół z 1832r pw św. Henryka
                                           Mały stawek z pięknymi nenufarami.

Po chwili jesteśmy już w Ojerzycach, gdzie znajduje się  renesansowy pałac.
Zdjęcie z wikipedii , ponieważ zza wysokiej drewnianej bramy niewiele widać. Na bramie widnieje napis " na sprzedaż". Mam nadzieję, że będzie jeszcze dostępny dla zwiedzających.
W Ojerzycach jest też piękny kościółek z 1919r p.w. św. Jana Chrzciciela.

Następny przystanek w Szczańcu.

Zatrzymaliśmy się przy młynie zbożowym wybudowanym w II połowie XIX w.

Pamiątkowe zdjęcie całej grupy. Jak widać nie ma z nami naszego szefa . Andrzej( zapalony wędkarz) był na zawodach . Nie znam jeszcze wyników , ale myślę ,że jak zawsze zajął jedno z pierwszych  miejsce.

Zdjęcie zrobił  nam młody mężczyzna.
                                     W głębi widać stary dąb.
                                           Może stuletni
                                         o potężnym pniu.
                                     Oczywiście sprawdziliśmy jego obwód.
                             
W parku znajduje się mini amfiteatr,
                                      tam postanowiliśmy zrobić przerwę na kawę.
                                  Do kawy jak zawsze były ciasteczka a nawet owoce.
                                 Miło było posiedzieć i porozmawiać.


               W Szczańcu zatrzymaliśmy się jeszcze przy ruinach folwarku.

                            W oddali widać było gotycki kościół z 1570r pw. św. Anny.

Przejeżdżając przez Myszęcin pomyślałam nawet ,że wyjątkowo szybko wrócimy do domu.
Niespodziewanie pan Leszek skręcił  i jechaliśmy w nieznanym kierunku.
Okazało się ,że na koniec mieliśmy jeszcze miłe odwiedziny w Starym Młynie - Leniwka.
W ulotce reklamującej to niezwykłe miejsce napisano, że czas płynie tu wolniej i.....to prawda .
Gościliśmy się ponad godzinę a czas jakby stanął w miejscu.
Miło było posiedzieć  i popatrzeć na otaczającą przyrodę.
                                                  na elementy młyna
                                     na zewnątrz budynku

                                             i wewnątrz.
Wystrój hotelu i restauracji również podobał nam się bardzo.
Tradycyjnie zrobiłam zdjęcie w lustrze. Z tego typu zdjęć zebrała mi się już mała kolekcja , może kiedyś napiszę o nich oddzielny post .

Miło było spędzać czas w takim miejscu,

ale rowery czekały i komu w drogę........

Ciekawe jaką trasą pojedziemy za tydzień i jakie ciekawe miejsce do zwiedzania zaplanuje pan Leszek.
Zobaczymy.

Pozdrawiam , jak zawsze, wszystkich odwiedzających:))





sobota, 5 lipca 2014

Plener malarski cz. II

W komentarzu pod ostatnim postem Grażynka napisała, że też chciałaby spróbować swoich sił w malowaniu. Uważam,że naprawdę warto spróbować. Myślę , że w każdym mieście w Domu Kultury jest sekcja malarska dla dorosłych. Przy niewielkiej miesięcznej opłacie, pod okiem dobrego instruktora można spełniać swoje marzenia.(KLIK)
W takiej małej miejscowości jak moja można się jeszcze zapisać na kursy Uniwersytetów Ludowych.
Plener w którym brałam udział to projekt TUL,u.
W pokoju mieszkałam z Janeczką i Alinką. Okazało się ,  że lubimy wcześnie wstawać.
Wszyscy jeszcze smacznie spali a my
                                         szkicowałyśmy w świetlicy nasze prace.

                                                          Tak wyglądał mój szkic.
Przerwałyśmy pracę , ponieważ po śniadaniu przewidziany był krótki rejs po jeziorze.
Początkowo było bardzo zimno, nawet padał deszcz.
                                      Po chwili rozpogodziło się.
                                     Słuchałyśmy opowieści sternika
                                i robiłyśmy zdjęcia.
                                                  Widoki były śliczne.
Po przejażdżce wróciłyśmy do malowania
Zaczęłyśmy od zaznaczenia  cieni
następnie światło.
Nowością dla mnie było rozcieńczanie farby akrylowej.

Oczywiście malując nie zapominałam o fotografowaniu.


                                                         Malowałyśmy do obiadu.
 
Trochę" rozsypały" mi się okna, brakuje jeszcze trochę cieni, ale miałyśmy ograniczony czas.
                                                                        Wszystkie prace .
Po obiedzie , pod kierunkiem Eli zabrałyśmy się za robienie kolaży.

Dla mnie to technika zupełnie nowa. Polega na formułowaniu kompozycji z różnych materiałów i tworzyw. Obraz uzupełnia się, tradycyjnie  malując farbą akrylową( lub olejną)
                              Na początek wybór materiałów.
                                 Wycinanie i dopasowywanie elementów.
 Kolaże mogą być barwne lub tak jak nasze achromatyczne.
Mogą tworzyć kompozycje spokojne i harmonijne lub dynamiczne i chaotyczne.
                                                  tak wyglądał mój.

                                                                          My i nasze prace.
Na zakończenie zdjęcie naszych instruktorek.


Pozdrawiam wszystkich odwiedzających:))