wtorek, 9 czerwca 2020

Przemijanie

Znów następna kartka z kalendarza trafiła do kubła .
Jaki był ten miesiąc maj?
Mówiąc szczerze , nawet nie wiem kiedy minął, chociaż dużo częściej wychodziłam  z domu niż w poprzednich miesiącach.
 Spotykałam się najczęściej z moimi dziećmi i wnukami , którzy mieszkają w mojej miejscowości.

To dzięki nim dni nie były aż takie podobne jeden do drugiego.
To zdjęcie dziewczynki zrobiły sobie same. Teraz młodzież wiele potrafi.

Jeździłam też na wioskę do mojej córki i całe dnie spędzałam na ogrodzie.
Wczesną wiosną obserwowałam kwitnące drzewa owocowe.
Dostałam też własny kawałek ziemi na rabatkę kwiatową. Pokażę ją gdy będzie już ładna.

Czerwiec , jak powiedziała moja znajoma Ewa to ostatni miesiąc wiosny i napisała na FB piękny wiersz o wiośnie. Ja też pozwolę sobie napisać tu mój wiersz . Napisała go w 2014r i leżał sobie spokojnie w szufladzie do dziś .
   
     Zielona trawa, zielone liście -
 to przyszła wiosna będzie przepięknie.
     Zakwitną sady, zakwitną łąki
  i ty rozkwitniesz jak kwiatów pąki
                                                              
  
 Lecz, niespodzianie nadejdzie chmura,
     zasłoni słońce i lunie deszcz.
Będzie ci smutno, łza błyśnie w oku,
 bezdenne żale zamkną cię w dołku.
                                           
Jednak-
-wiosenny zefir rozpędzi chmury,
     zaświeci słońce, osuszy łzy
  Sypnie kwiatami , ukoi śpiewem,
rozjaśni myśli - znów będzie pięknie.


Dzisiaj już jest lepiej , a  jeszcze będzie pięknie.







poniedziałek, 11 maja 2020

Moje obrazy.

Sprawdziłam - 17  lutego minęło dziewięć lat od momentu napisania pierwszej notatki , a więc marcowym  postem " Pierwszy spacer "  rozpoczęłam dziesiąty rok prowadzenia mojego blogu.
Początkowo  zwyczajnie "zakręciłam się" ( chyba pozytywnie) pisałam bardzo często nawet do 10 postów miesięcznie. Lata płynęły a ja się " odkręcałam" , tak , że  przez cały 2019 rok napisałam tylko dwa posty. Nie potrafię wytłumaczyć swojego postępowania.  Mam tylko nadzieję ,że  w tym dziesiątym roku istnienia mojego blogu  napiszę więcej.
 Pisałam już kiedyś ,że będąc na emeryturze zaczęłam malować. Uczyłam się malować w grupie plastycznej w  Domu Kultury, uczęszczałam też  na zajęcia organizowane przez Towarzystwo Uniwersytetów Ludowych . Pokazywałam też niektóre prace
 w postach Moje malowanie, Portrety  wnuków czy w Plener malarski i jeszcze w kilku innych.
Od kilku lat maluję tylko w domu. Najczęściej dla rodziny i znajomych, a czasem z potrzeby serca.
Największą przyjemność daje mi malowanie  martwej natury.
                                              Jedne z moich ulubionych.
Oba obrazy dały mi wiele przyjemności podczas malowania.

Na prośbę koleżanek i rodziny namalowałam też kilka widoczków.
Dla mojej siostry Krystyny pt Wiosna.
Dla siostrzenicy Iwonki - Jesień
Jesienny widoczek namalowałam również dla moje przyjaciółki Jadzi.

A to mak, który namalowałam  dla mojej byłej dyrektorki. 

Ostatnio postanowiłam namalować cykl . Nie wiem jeszcze jak go zatytułuję ale mają to być instrumenty muzyczne i ludzie grający na nich.
Namalowałam  dwa
Mam nadzieje ,że namaluję jeszcze kilka.
Kilka lat temu wyzwaniem dla mnie było malowanie portretów.  Niektóre były udane , podobne do malowanych osób , ale ostatnio nie bardzo sobie radzę z wyłapanie podobieństwa.
To miał być portret mojej wnusi. Kilkakrotnie poprawiany , już taki zostanie . Jakaś dziewczynka, nawet dość ładna ale to nie moja wnuczka. Myślę,że nie udało mi się uchwycić jej spojrzenia i dlatego nie widzę w niej wnuczki.
Dlaczego mówię o oczach bo namalowałam też swój portret  ze zdjęcia z przed kilku lat.
Widzę wyraźne błędy , ale ponieważ udało mi się uchwycić spojrzenie , każdy kto widzi po raz pierwszy ten obraz od razu wie ,że namalowałam siebie.
Przedstawiłam tu kilka moich prac.
 Oczywiście cieszę się że potrafię  chociaż tak malować , jestem dumna,że moje obrazy wiszą na ścianach rodziny,   znajomych i nieznajomych.
A te wiszą w pracowni plastycznej w  jednej ze szkół podstawowych.
 Pozdrawiam serdecznie :))