czwartek, 27 czerwca 2013

Senioriada

Jutro mamy oficjalne zakończenie roku akademickiego na Uniwersytecie Trzeciego Wieku.
 Myślę , że będzie jak zawsze uroczyście. Na pewno napiszę o tym post.
Dziś chcę napisać o senioriadzie , która odbyła się 15 i 16 czerwca.
Obok nas wzięli w niej udział  seniorzy niemieccy z zaprzyjaźnionego miasta Neuenhagan.
Głównym programem senioriady był występ ( odtańczenie Zumby) seniorów z obu państw na scenie, podczas finału obchodów Dni Świebodzina.

Z grupą niemiecką spotkaliśmy się w sali Amfit Fitness .
Nie tracąc czasu , pani Małgosią rozpoczęła trening.


Po ćwiczeniach udaliśmy się  na II Festyn Rodzinny przy Jezusie.
Praktycznie cały dzień spędziliśmy razem.
Na ćwiczeniach, spacerach, zwiedzaniu ciekawych miejsc, a wieczorem tańce.
                  W trakcie zabawy, niespodziewanie, pojawiła się dziwna osoba.
                               Nie wiadomo czy to jakiś gangster , czy kto ........?
Tańczył bardzo dobrze, a po chwili okazało się, że ten groźny osobnik to nikt inny a tylko pani Małgosia,
                                       która pokazała nam nowy taniec.
Bawiliśmy się świetnie, ale musieliśmy rozstać się w miarę szybko .
 Przed nami była niedziela pełna wrażeń.
Tak wyglądaliśmy rano, gdy oczekiwaliśmy na grupę z Neuenhagen.
Nasza grupa rozpoczynała finał obchodów Dni Świebodzina.

      Zumbę prowadzila pani Małgosia wspólnie ze swoimi uczennicami.
Na scenie były więc trzy pokolenia:
 my seniorzy, panie: Małgosia, Beata , Kinga, i dwie panie tłumaczki( rówieśniczki naszych dzieci)
 i uczennice pani Małgosi( rówieśnicy naszych wnuków) .
W trakcie tańca przybywało najmłodszego pokolenie.
Jak widać dzieci radziły sobie bardzo dobrze.
Zumbę zakończyliśmy trzypokoleniowym kręgiem.
Po występie ,wspólnie, oglądaliśmy występy dzieci i młodzieży.

Jeszcze zdjęcie z panią Kingą,
 Polsko -Niemiecka grupa seniorów.


(Wszystkie zdjęcia  z senioriady otrzymałam zDK,a zdjęcie z Festynu Rodzinnego pobrałam ze strony na facebooku)

Kończąc post jak zawsze pozdrawiam wszystkich serdecznie:))



sobota, 22 czerwca 2013

Towarzystwo na letnisku

Planując nasz wyjazd nad morze, zastanawialiśmy się w co  przebierzemy się i jak nazwiemy nasz integracyjny wieczór .W roku ubiegłym byliśmy marynarzami i piratami.
Było wiele pomysłów, ostatecznie najbardziej spodobała  nam się propozycja Wali-Towarzystwo na letnisku.
O umówionej godzinie na plac ośrodka zaczęli przychodzić letnicy z lat 20-stych i 30-tych.
                                                          Damy z wachlarzami ,
                                                             z parasolkami.
                                                         z przystojnymi mężczyznami.

Z każdą chwilą towarzystwa było coraz więcej.
Niektórzy nawet zaczęli już tańczyć, gdy nagle zrobił się szum między zebranymi, bo właśnie na plac wchodził , wspólnie z małżonką,  światowej sławy ratownik wodny, pływak nad pływakami.

                                                 Od razu nastąpiła sesja zdjęciowa.



                              Oczywiście zrobiliśmy , jak zawsze, wspólne zdjęcie.
Prawda, że wyglądamy bardzo kolorowo .
Po prezentacji strojów(szef pomysłem, pobił nas wszystkich ) rozpoczęła się zabawa.
Tańczyliśmy 
                                                          wspólnie,
                                                                    parami,
a nawet trójkami.

Tanczyliśmy w rytm muzyki dawnej.
                           Było bardzo wesoło.Bawilismy się aż do zachodu słońca.

Dziś wybierając zdjęcia do tego postu , przypomniałam sobie nastrój panujący wówczas. Przenieśliśmy się do ubiegłego stulecia,wsłuchując się w muzykę i wyobrażając sobie czasy których już nie ma.
Czasy odległe więc i zdjęcia przydałyby się takie trochę inne,mniej kolorowe , trącające myszką.

                                                 Dzisiaj wszystko jest możliwe.

                                                    Zdjęcia czarnobiałe i sepia mają swój urok.
                                                 Panie na takich zdjęciach są tajemnicze.
                                                                  niedzisiejsze,
                                                                           dalekie,
                                             ale wciąż mają wiele uroku.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i pięknie dziękuję,za każdy zostawiony komentarz:))

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Morze nasze morze.

Znad morza wróciłam w piątek. Obowiązki które musiałam wykonać dopiero dzisiaj pozwoliły mi usiąść do komputera. Postanowiłam napisać  post o moich spacerach nad  brzegiem morza.
Na miejscu byliśmy  przed obiadem ,oczywiście od razu poszliśmy nad morze.

Pogodę mieliśmy jak na zamówienie. Nie mogliśmy uwierzyć, że jest ciepło jak w pełni lata.

                                                             Rano oczywiście kijki. 

                                 W połowie drogi przerwa na zdjęcia 


                                                                     i gimnastykę.
                                                         Do portu i z powrotem.
                   Blisko portu obserwowaliśmy pływające żaglówki sterowane przez dzieci.
          Na tym zdjęciu widać ,że w żaglówce siedzi kilkunastoletnia dziewczynka.   
        Opiekun(nauczyciel)wyprowadzał za pomocą motorówki żaglówki z portu.
A później słychać już tylko szum morza,łopot żagli i komendy rzucane przez opiekuna.
Oczywiście nie było dnia w którym nie karmilibyśmy mew.
 Zawsze została jakaś kromka chleba ze śniadania lub kolacji.

                                        A mewy łapały w locie okruchy chleba,
                                       Pięknie wyglądały szybując nad morzem.
Gdy jeszcze przed chwileczką siedziały ospale na falochronach,udając ,że nic i nikt ich nie obchodzi.
                              Z przyjemnością fotografowałam je.
Równie piękne(a może najpiękniejsze) są wieczory nad brzegiem morza.
                                                Słońce chyli się ku wodzie.
Mewy szukają dobrego miejsca na spędzenie zbliżającej się nocy.
Koleżanki próbują złapać zachodzące słońce.

                        Próbują opóźnić chwilę gdy słońce zniknie w morzu.
Noc już tuż tuż, jeszcze kilka pstryknięć.
Zanim nastała całkowita ciemność ,pobawilam się z "rybim okiem".
Myślę,że wyszło dość ciekawie.
I to już koniec mojej dzisiejszej relacji.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających:))