poniedziałek, 18 lipca 2011

WYPRAWA ROWEROWA 2-wakacje

Wiem, miałam wyjechać.
Życie jednak rządzi się swoimi prawami i co jakiś czas zmienia nam plany.

Zostałam w domu, a do mnie przyjechała siostra.
W niedzielę obie wybrałyśmy się na rowery.  
W umówionym miejscu były stałe bywalczynie.
Ta najmłodsza to moja siostra. To ona (gdy była małą dziewczynką) wołała na mnie Tenia.
Jak widać nie było z nami Andrzeja. 
Niestety wypadki "chodzą po ludziach". Z taką obolałą ręką (przytrzaśnięty palec)  nie miał co ryzykować. 
Mamy nadzieję, że za tydzień będzie z nami.
Pojechaliśmy trasą Basi.
                          Tu na drodze w kierunku Niedźwiady. 
W połowie skręciłyśmy w polną drogę.

  A tu zaskoczyły nas motyle. Tyle motyli w jednym miejscu, jeszcze nie widziałam. Gdy przejeżdżałyśmy unosiły się, by za chwilę z powrotem usiąść na trawie, na kwiatach. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia motylkom, gdy unosiły się nad łąką.
Polną drogą dojechałyśmy do Chociul, a dalej do Rudgerzowic.
                               
                                                   Po drodze miałyśmy kilka przerw.

  Basia ustawia Janeczce licznik, który wskazuje ilość przejechanych kilometrów (wczoraj przejechaliśmy 23 km).
                                      Jak zawsze, kawa. 
                                                     Wspólne zdjęcie.
Za nami nie ma już pięknych kwiatów, nie ma falujących łanów.
Za nami rżysko.
Mimo, że była niedziela na polach pracowały kombajny-zboże trzeba zebrać.
 Trwają żniwa.
W Rudgerzowicach niespodzianka-piękny mały kościółek.
 Dowiedziałam się, że jest to budowla szachulcowa, że jest na liście zabytków, ale niestety nie ma, żadnych dotacji na remont, a jest on bardzo potrzebny. Choćby dachu, który przy każdej wichurze traci kilka dachówek. Do wczoraj nie miałam pojęcia, że na takich starych budowlach jest dachówka karpiówka, która jest najdroższa. O tym wszystkim dowiedziałyśmy się od bardzo uprzejmego pana (kościelnego), który otworzył nam kościół.
                                                   Kościół wybudowano w 1914r.
                         Ołtarz przeniesiono ze szkolnego kościoła w Świebodzinie.
Natomiast obraz Matki Bożej umieszczono, tu w Rudgerzowicach. Ofiarowany został przez mieszkankę wioski, która przywiozła go ze wschodu (pochodziła z tej samej miejscowości, co ks. Janik-jeżeli ktoś zna tę historię to proszę opisać ją w komentarzach- będę wdzięczna).
                                                                     Obok kościoła.
Mijając Rudgerzowice dojechaliśmy do szosy -nikt z nas nie chciał ryzykować jazdy wśród pędzących samochodów. Zawróciliśmy do Chociul, a następnie znaną nam ścieżką rowerową wróciliśmy do Świebodzina.
               Po drodze widziałyśmy bardzo ciekawy krzew-PERUKOWIEC.
                                                           Ostatni łyk kawy.
Jak widać jesteśmy wszystkie zadowolone.
Moja siostra, obiecała, że na pewno jeszcze, kiedyś wybierze się z nami.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających :))

PS.Wczoraj dostałam od koleżanki Krysi zdjęcie .
 Kościół Szkolny-w głębi ołtarz,który obecnie jest w Rudgerzowicach.

11 komentarzy:

  1. Zazdroszczę tej wycieczki i terenów, o czym zawsze piszę, kiedy oglądam Twoje piękne zdjęcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem dumna z Ciebie i moich koleżanek,podziwiam za wytrwałość.Wszystkie Wasze wyprawy rowerowe są ciekawe i wnoszą coś
    nowego,a Ty pięknie opisujesz.
    Kilka informacji o które prosisz:ks.Piotr Janik do Świebodzina przybył w maju 1945r. wraz ze swymi parafianami z miejscowości Szybalin,do której w czasie wojny dojeżdzał z Brzeżan(woj.stanisławowskie),tyle posiadam informacji.
    Kościółek w Rudgerzowicach jest jednonawowy z trójbocznym prezbiterium i wieżą wyrastającą z kalenicy dachu.Jak słusznie zauważyłaś, jest to mała,ale nie pozbawiona uroku świątynia.
    Pozdrawiam,życzę ciekawych wypraw:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. iram68- dziękuję o to mi właśnie chodziło.Brzeżan,leży obecnie na Ukrainie.Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Teniu, mieszkasz w pieknych okolicach ktore chyba nie sa jeszcze tak bardzo dotkniete reka cywilizacji.
    Jestem zachwycona widokami, i zazdroszcze Ci bardzo tych rowerowych wycieczek(oczywiscie w dobrym tego slowa znaczeniu).
    Kosciol faktycznie urokilwy i samo wnetrze przepiekne. Jestem troszke zaskoczona, ze pozwolono wam zrobic zdjecia wewnatrz kosciola, z tego co wiem raczej ksieza podchodza do fotografowania dosc sceptycznie. Kosciol niewatpliwie jest zabytkiem i uwazam, ze wlodaze tego miasteczka rowniez powinni dolozyc cegielke do jego renowacji.
    Wszystkie domy i budynki szachulcowe sa zakwalifikowane jako zabytki. Wlasciciele tych budynkow wkladaja wiele pasji w ich odbudowe i renowacje.
    Jestem pod wielkim wrazeniem pracowitosci ludzi i milosci jaka wkladaja w odbudowe tych domow, sa to domy z tzw. dusza.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapomnialam dodac,ze twoja siostra jest bardzo atrakcyjna dziewczyna i jestescie do siebie podobne. Chyba ja zarazilas ta pasja do wycieczek rowerowych, bo na kazdym zdjeciu jest radosna i usmiechnieta, zreszta jak wy wszystkie.
    Pozdrowienia dla calej ekipy rowerzystek przesyla zza oceanu Ataner.
    Tak trzymajcie dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ataner- dziękuję.
    Masz rację ,wokół mnie jest pięknie.
    Cieszę się ,że dzięki naszej grupie rowerowej mogę poznawać te zakątki .Nasza grupa to już prawdziwi przyjaciele-lubimy ze sobą jeździć,przebywać.
    Każda z "dziewcząt" czyta moją stronę,więc zobaczą Twoje pozdrowienia, a ja w ich imieniu dziękuję serdecznie.
    PS.Moją stronę,przesyłam na" facebook", napisałam też o tym kościółku na "naszej klasie",może dotrze ten apel do ludzi którzy mogliby pomóc w remoncie.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Tereniu wspaniała wycieczka,piękne zdjęcia i ciekawe opisy.Kościółek piękny i szkoda że nie ma pieniędzy na remont...Cieplutko pozdrawiam wszystkich uczestników wycieczki...Buziaczki...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój ojciec z siostra i rodzicami przyjechał do tej miejscowosci wraz z ks. Janikiem w 1945 roku

    Wspomniany obraz został przywieziony z miejscowosci Szybalin,z Koscioła pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy, na Ukrainie, woj. tarnopolskie, pow. Brzeżany.

    Tutaj jest kilka fotek tego koscioła: http://www.rkc-skowyra.com/publ/25-111-2.

    OdpowiedzUsuń
  10. TomaszEk-bardzo dziękuję za komentarz i zawarte w nim informacje.Byłam już na stronie którą podałeś.Strach patrzeć,to już prawdziwa ruina.Szkoda ,że nikt nie zaopiekował się tym zabytkiem.To przecież kawałek polskiej historii.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Może ten ołtarz kiedyś wróci na swoje miejsce, bo ten obecny nie pasuje do wnętrza.

    OdpowiedzUsuń